Henry Hatsworth in a Puzzling Adventure

gryk Recenzje

Cała gra jest napakowana takim właśnie humorem i naśmiewaniem się z Anglików. Przeciwnicy to w większości straszne dziwadła: różnokształtne glutki czy pionowe kilkunogi (wiecie – takie stonogi, ale mniejsze). Później napotkamy coraz to nowe monstra, wyposażone w lepszy ekwipunek i o bardziej szkodliwych umiejętnościach. Na każdej planszy musimy (przynajmniej raz) zatrzymać się w celu obrony przed nadciągającymi ze wszystkich stron wrogami. Te momenty stanowią główny problem gry – potrafią być nieziemsko trudne. Już nawet walki z bossami są mniej wymagające, a dodać należy, że szefowie nie dają sobie w kasze dmuchać. I są przekomiczni: ubrany w różową koszulczynę metroseksualny Lance Banson i pirat-staruch, którym opiekuje się potwornie gruba pielęgniarka to moi ulubieni. Wy pewnie też ich polubicie.

Henry straciłby wiele ze swojego humoru, gdyby nie bardzo ładna, ręcznie rysowana grafika. Plansze są kolorowe, animacje zarówno dziadka jak i potworów dopracowane. Potrafią też rozbawić, kiedy pokonany przeciwnik zaczyna płakać bądź spektakularnie rozpada się na kilka części. Niestety, przy dużej ilości silnych przeciwników gra gubi klatki. Takie sytuacje zdarzyły mi się jednak dopiero w końcowych etapach i zbytnio nie przeszkadzały.

Pochwalić należy ścieżkę dźwiękową. Pasuje do zabawnego klimatu i składa się z wielu utworów – nie ma mowy o znudzeniu (można ją nawet za darmo ściągnąć). Chyba, że mówimy o głosach postaci. Zamiast porządnego voice-actingu dostaliśmy simsowe bleblanie, które potrafi doprowadzić do szewskiej pasji. Niebiosom niech będą dzięki, że długich dialogów tu nie uświadczymy.

Trudno jednoznacznie podsumować przygody Henry’ego. Z jednej strony gra bardzo pomysłowa i wzorowo wykonana pod względem artystycznym. Jeśli spojrzeć na nią pod innym kątem jest to tytuł mocno hardcore’owy: checkpointów uświadczymy mało, power-upy tracimy po śmierci, a wrogów oraz pułapek od groma. Niby połączenie dwóch mechanizmów gameplay’u powinno wyeliminować nudę, ale ta pojawia się dość szybko. Ulepszenia kupowane za zdobytą kasę (mocniejszy atak, więcej życia) i rzadko zdobywane nowe umiejętności wcale nie pomagają. Mimo to gra ma swój urok i potrafi wciągnąć. Każdy hardcore’owy posiadacz DSa powinien się nią zainteresować.

A wiecie, że za ten tytuł odpowiada Electronic Arts? Ja już nie mam do nich żadnych uprzedzeń.

Plusy: humor, oryginalność, design, muzyka
Minusy: brak voice-actingu, trudne, może znużyć
Ocena: 8.5 Dla poszukujących oryginalności

Strony: 1 2

You May Also Like..

Kultowe gry

Pora przejść do tego co tygryski lubią najbardziej, czyli do samej gry. Co mnie skłoniło do odświeżenia sobie tej produkcji […]

Fallout 3

Konsolowa wersja PL ukazała się 20 marca, czyli ponad 4 miesiące po premierze gry. Gra jest do nabycia w cenie […]

X-Men Origins: Wolverine

Ciekawostkę stanowi wprowadzenie do Wolverine’a elementów RPG, którymi mogły się już pochwalić poprzednie produkcje studia Raven. Gracze lubujący się w […]

1 Comment

Comments are closed.