X-Men Origins: Wolverine

gryk Recenzje

Ciekawostkę stanowi wprowadzenie do Wolverine’a elementów RPG, którymi mogły się już pochwalić poprzednie produkcje studia Raven. Gracze lubujący się w wielogodzinnym przeglądaniu tabelek obrazujących cechy i umiejętności głównego bohatera nie mają tu jednak czego szukać. Twórcy gry postanowili zaoferować nam dużo uboższy system rozwoju herosa i muszę przyznać, że w tej produkcji sprawdził się on naprawdę nieźle. Za rozwalanie kolejnych przeciwników i zbieranie „nieśmiertelników” z porozrzucanych po mapach martwych żołnierzy, otrzymujemy punkty doświadczenia, które możemy następnie przeznaczyć na rozwój poszczególnych zdolności naszego herosa. Zdecydujemy czy chcemy zwiększyć żywotność Rosomaka, jeszcze bardziej naostrzyć jego pazury czy też rozwinąć jeden z czterech ataków specjalnych. Warto zainwestować w tzw. „Szał” (Rage), który czasowo zwiększa moc naszych ciosów jednocześnie zapewniając nam chwilową nieśmiertelność. Oprócz podstawowych cech, możemy przydzielić naszej postaci trzy dodatkowe właściwości gwarantowane przez mutageny. Do wyboru mamy między innymi szybsze zdobywanie doświadczenia, krótszy czas leczenia i ładowania ataków specjalnych oraz wiekszą łatwość w wyprowadzaniu combosów.

Gama przeciwników, którzy są wystarczająco odważni, by stanąć Wolvie’mu na drodze, jest naprawdę spora. Od posługujących się magią afrykańskich wojowników po futurystyczne roboty. Takie zróżnicowanie wynika z wspomnianego wcześniej dwutorowego prowadzenia akcji. Retrospekcje dotyczą akcji oddziału Logana w afrykańskiej dżungli, a pozostała część historii ma miejsce trzy lata później i rozgrywa się w bardziej industrialnych lokacjach. Ze względu na swój charakter przeciwnicy zostali podzieleni na cztery kategorie. Rozwalanie wrogów konkretnego typu powoduje rozwój określonego współczynnika naszej postaci, co skutkuje łatwiejszymi starciami z daną grupą wrogów w przyszłości. Osobną kategorię przeciwników stanowią bossowie. Liczba „szefów” jacy przewijają się podczas gry jest naprawdę okazała, ale niestety tkwi w niej pewien haczyk. Autorom ewidentnie zabrakło natchnienia przy tworzeniu tego rodzaju oponentów i po kilku starciach z bossem łapiemy się na tym, że cały czas tłuczemy się z bardzo podobnymi jednostkami, a mechanika walki za każdym razem wygląda identycznie (wskocz kilka razy na plecy, tłucz do oporu, a na koniec pozbaw jegomościa głowy). Dopiero w drugiej połowie gry akcja nabiera tępa, a walki z czołowymi przeciwnikami Rosomaka znanymi z kart komiksu robią o wiele lepsze wrażenie, dzięki swojemu rozbudowaniu i efektowności osiągniętej poprzez świetnie zaprojektowane scenki QTE. Większość gry zleci nam na intensywnym mashowaniu przycisków na naszym padzie i rozwalaniu kolejnych nacierających hord gotowych na pokrojenie przeciwników. Czasami jednak czeka na nas chwila wytchnienia od ciągłej młócki, którą spędzimy na skakaniu po platformach i rozwiązywaniu nieskomplikowanych zagadek. Wszyscy gracze mający wcześniej do czynienia z God of War nie powinni czuć się tutaj w żaden sposób zaskoczeni.

Wielu fanów zaznajomionych z komiksowymi przygodami Wolverine’a zastanawiało się jak twórcy rozwiążą kwestię błyskawicznie gojących się ran bohatera. Żywotność bohatera jest reprezentowana przez dwa osobne paski życia. Pierwszy z nich to zdrowie, które regeneruje się po kilku chwilach spędzonych w bezpiecznym miejscu, z dala od ataków wroga. Drugi współczynnik żywotności reprezentuje adamantowy pancerz naszego herosa, jest on znacznie krótszy od paska życia i wyczerpanie go powoduje ostateczną śmierć Wolvie’go. Podwójna ilość energii sprawia, że poziom trudności gry nie jest przesadnie wygórowany i trzeba się bardzo postarać żeby dać się zabić. Dla jednych będzie to wada produkcji, dla innych spora zaleta, a dla mnie jest to w sumie plus tej gry, bo udało mi się ją ukończyć bez większych przestojów w rozgrywce. Zaciąłem się tylko raz – przy jednej z zagadek logicznych – ale zaledwie na kilka minut. Wróćmy jednak na chwilę do kwestii żywotności i obrażeń odnoszonych przez naszego bohatera. Model postaci Wolverine’a, który odziedziczył twarz i głos po Hugh Jackmanie i gabaryty po Mariuszu Pudzianowskim, prezentuje się naprawdę okazale i został on odwzorowany z niezwykłą dbałością o szczegóły. Animacja bohatera również nie odbiega od dzisiejszych standardów. Co prawda nie jest to poziom Assassin’s Creed, ale jest naprawdę nieźle.

Strony: 1 2 3

You May Also Like..

Kultowe gry

Pora przejść do tego co tygryski lubią najbardziej, czyli do samej gry. Co mnie skłoniło do odświeżenia sobie tej produkcji […]

Fallout 3

Konsolowa wersja PL ukazała się 20 marca, czyli ponad 4 miesiące po premierze gry. Gra jest do nabycia w cenie […]

Henry Hatsworth in a Puzzling Adventure

Cała gra jest napakowana takim właśnie humorem i naśmiewaniem się z Anglików. Przeciwnicy to w większości straszne dziwadła: różnokształtne glutki […]

1 Comment

  1. Sama gra wygląda strasznie interesująco – miły, lekki odstresowywacz. Właśnie w takich grach stosunkowo niski poziom trudności (czy jeszcze lepiej – możliwość wyboru) jest dla mnie plusem. Tutaj czerpie się satysfakcję nie z powodu przejścia dalej, ale z widoku wrogów niekoniecznie w całości

Comments are closed.