X-Men Origins: Wolverine

gryk Recenzje

Możliwości jakie oferuje silnik Unreal Engine 3 pozwoliły twórcom na dokładne odzwierciedlenie odnoszonych przez bohatera ran. Strzały pozostawiają dziury po kulach, ciosy maczetą rany cięte, a nabicie na pal okrągłą dziurę w samym środku brzucha. Kontakt z wielką rakietą, bądź starcie z karabinem helikoptera powoduje, że na własne oczy widzimy kości naszego bohatera, a po kilku godzinach gry brak części twarzy bądź całych pleców staje się dla nas chlebem powszednim.

X-Men Origins: Wolverine to naprawdę przyjemna produkcja i bardzo miłe zaskoczenie. Dawno nie było tak dobrej gry bazującej na licencji kinowego hitu. Gra nie jest przesadnie trudna, także nie musimy przywiązywać specjalnej wagi do błędów popełnionych podczas walki. Wolverine daje nam możliwość zabawy w myśliwego, brutalnego rzeźnika polującego na swoje ofiary, które następnie kroi i rozflacza po okolicy. A to wszystko na oczach gracza, któremu takie „szatkowanie” sprawia niezwykłą przyjemność i daje niecodzienną satysfakcję. Ukończenie tego tytułu zajmie przeciętnemu wojakowi około 8-10 godzin, w zależności czy zdecyduje się on na dokładną eksplorację lokacji czy niczym piła maszynowa przebiegnie przez całą grę. Wolverine, mimo całej masy zalet, nie ustrzegł się jednak kilku irytujących wad. Momentami denerwuje praca kamery, która często nie skupia się na tym co trzeba i odjeżdża w jakimś kompletnie niezrozumiałym kierunku. Niemiło zaskoczyły mnie również nieco przydługie ekrany wczytywania, jednak do tego mankamentu przyzwyczaiłem się po kilku godzinach gry i jakoś przestałem zwracać nań uwagę. Oprawa wizualna gry jest mocno nierówna.

Dżungla i mroźne syberyjskie miejscówki prezentują się naprawdę świetnie, a z kolei przeciętnie wykonane laboratoria rażą brakiem różnorodności i po prostu wieje od nich nudą. Na osobną pochwałę zasługuje tryb wyostrzonych zmysłów głównego bohatera, w którym otoczenie przybiera szare barwy, a kluczowe przedmioty i ścieżka do celu podświetlone są bardziej wyrazistymi kolorami. Raven Software odwaliło kawał naprawdę dobrej roboty, czerpiąc od mistrzów gatunku najlepsze i najbardziej sprawdzone idee, a następnie uzupełniając ten zestaw własnymi, niezwykle świeżymi pomysłami. W konsekwencji otrzymaliśmy świetną nawalankę z charakterystycznym bohaterem w roli głównej i niezwykłą brutalnością w tle. Jeśli ktoś lubi ten gatunek gier, nie może się doczekać premiery nowego DMC, Ninja Gaiden czy God of War i ma ochotą na ostrą jatkę bez zobowiązań, to ten tytuł jest stanowczo dla niego. Dajcie Wolvie’mu szansę, a gwarantuję Wam – nie zawiedziecie się !

Plusy: mocarny bohater, przyjemność z rozwałki, brutalność
Minusy: mało urozmaiceni bossowie, drobne błędy, praca kamery
Ocena: 8.2 Dla początkujących kucharzy i innych amatorów krojenia

Strony: 1 2 3

You May Also Like..

Kultowe gry

Pora przejść do tego co tygryski lubią najbardziej, czyli do samej gry. Co mnie skłoniło do odświeżenia sobie tej produkcji […]

Fallout 3

Podczas ucieczki z Krypty możemy usłyszeć Matyldę Damięcką w roli Amaty. Po opuszczeniu tej lokacji powinniśmy awansować na drugi poziom, […]

Henry Hatsworth in a Puzzling Adventure

Cała gra jest napakowana takim właśnie humorem i naśmiewaniem się z Anglików. Przeciwnicy to w większości straszne dziwadła: różnokształtne glutki […]

1 Comment

  1. Sama gra wygląda strasznie interesująco – miły, lekki odstresowywacz. Właśnie w takich grach stosunkowo niski poziom trudności (czy jeszcze lepiej – możliwość wyboru) jest dla mnie plusem. Tutaj czerpie się satysfakcję nie z powodu przejścia dalej, ale z widoku wrogów niekoniecznie w całości

Comments are closed.